Teraz stałam w korytarzu z walizką w ręku. A wszystko zapowiadało się tak normalnie...
Niechętnie wyszłam z pokoju. Bałam się, że on wróci i coś jeszcze mi
zrobi. W sali usiadłam na końcu. jeszcze trzy lata temu miałabym
przyjaciół, z którymi mogłabym porozmawiać, ale po spotkani z NIM nie
odzywałam się do nikogo. W końcu zostawili mnie, jeden po drugim...
byłam sama.
Do klasy ktoś wszedł. Nie była to nauczycielka, ale po chwili usłyszałam głos:
- Witajcie, jestem Rivena McCall. Mam z wami dziś zastępstwo - potem
sprawdziła listę. Miałam wrażenie, że przy moim nazwisku zatrzymała się
dłużej, czułam na sobie jej przeszywające spojrzenie. Jednak gdy
wsłuchałam się w jej serce, okazało się, że jest człowiekiem.
Później puściła nam jakiś film. Ale cały czas czułam na sobie jej wzrok. Zadzwonił dzwonek na przerwę.
- Catherine, zostań na chwilę - zesztywniałam. Posłusznie spakowałam
się i podeszłam do jej biurka. Odezwała się dopiero, gdy klasa
opustoszała. To była ostatnia lekcja - Jesteś ślepa, prawda Catherino? -
nie odpowiedziałam - Kto ci to zrobił?
- Mam tak od zawsze - skłamałam
- To urok. - odparła kobieta - Jakiś czarodziej musiał go na ciebie rzucić. - ujęła delikatnie moją dłoń - Masz moc, prawda?
- Kim jesteś? - zapytała, wyrywając rękę i cofając się
- Rivena McCall, pracuję w Akademii Cienia, szkole, która ma za zadanie pogodzić różne rasy.
- Wampiry, wilkołaki, czarodzieje... - szepnęłam
- Jednak o nich wiesz. Powinnaś zacząć się tam uczyć.
I tak wylądowałam w tym, jak mi się wydaje, korytarzu.
- Cathy, chodź ze mną do pokoju wspólnego ludzi. Znajdę ci tam
przewodnika, który powie ci co i jak. Chociaż wszyscy są teraz na
zajęciach... - w jej głosie było słychać zmartwienie.
Nagle usłyszałam głośne bicie serca. Zbyt głośne i mocna na człowieka. Wilkołak.
- Alysson, dobrze, że jesteś! - ucieszyła się kobieta - Oprowadzisz Catherine? Jest nową uczennicą.
<Alysson?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz