wtorek, 30 czerwca 2015

Od Seeley do Marty

Zamyśliłam się na moment.
-Las? Jezioro? Stołówka, bo tak szczerze to dawno nie jadłam?-zaśmiałam się, a Marta mi zawtórowała.
-Dobra. Najpierw odwiedzimy stołówkę, bo też jestem trochę głodna-uśmiechnęła się. Zsunęłam się z łóżka na podłogę.. A tak ściślej mówiąc to spadłam. Rose widząc to zaczęła się śmiać. Szybko wstałam i otrząsnęłam się.
-Kierunek: stołówka!-zawołałam otwierając drzwi od pokoju. Dziewczyna wyszła na korytarz parskając śmiechem. Szybko dotarłyśmy na stołówkę. Kiedy tylko stanęłyśmy w drzwiach stołówki do mojego nosa wpadł słodki zapach jedzenia.
-Mmm... Zjadłabym konia z kopytami-zaśmiałam się wypatrując wygodnego miejsca.
-Ja nie jestem chyba aż tak głodna-zaśmiała się moja współlokatorka. Wzruszyłam ramionami z uśmiechem
-Wewnętrzna natura wilka swoje robi-mrugnęłam do niej rozbawiona-To na co mamy dziś ochotę?-spytałam sama siebie nie mogąc sie zdecydować co zjeść.

Marta? Brak pomysłu na jedzenie ;-;

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz