Po chwili na ramieniu Ivana dostrzegłam małego Lori. Jego duże i wypukłe oczy patrzyły na mnie z ciekawością.
- Jaki śliczny. Mogę go wziąć na ręce? - spytałam podekscytowana.
- Jak Cię nie ugryzie to proszę bardzo - uśmiechnął się.
Wyciągnęłam ręce do małego, puszystego zwierzątka. Odah sam wszedł na
mnie. Oglądałam go uważnie. Dopiero po raz drugi widzę ten gatunek. Lori
łasił się do mnie a ja powoli go głaskałam. Na koniec podarowałam mu
całusa w czubek głowy.
- Już Ci oddaję Twojego przyjaciela - powiedziałam. - Choć najchętniej zatrzymałabym go.
- Tylko mój.
- Oprowadzić Ciebie po akademii? W końcu przybyłeś później niż ja.
Ivan ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz