czwartek, 25 czerwca 2015

Od Carrie cd. Brian

Nawet nie słuchałam naszego opiekuna tylko wpatrywałam się w świat za oknem.
-No, więc ...?- powiedział głośniej.
-No, więc...?- przedrzeźniałam go po czym spojrzałam na niego z uniesioną brwią.
-Carrie Bishop!- powiedział gniewnie.
-Tak?- udałam niewiniątko- Aaa, chce pan wyjaśnienie. Trzeba było tak odrazu- uśmiechnęłam się.
Widziałam jak nasz opiekun robi się czerwony ze złości.
-Tylko niech pan się tak nie denerwuje... Widzi pan, poszłam z Brianem do lasu, aby... - Spojrzałam na niego.
-...aby wsiąść rośliny...- dopowiedział przyglądając się mi.
-...rośliny...szkolny projekt...- powiedziałam.
-...zielnik...
-Poszliśmy do lasu aby nazbierać rośliny do zielnika...- wydukałam. Gdy usłyszałam to co powiedziałam to aż złapałam się za głowę.
Brian jest postanowił trzymać się tej wersji.
-Tak dokładnie, jeżeli chcesz to możemy go jutro przynieść. Zapewniam, że będzie bardzo rozbudowany- powiedział.
-W takim razie- opiekun próbował powstrzymać się od uśmiechu - chce go widzieć na jutro...
-Dobrze- uśmiechnął się Brian do niego.
Gdy wyszliśmy z pokoju i zamknęły się za nami drzwi, zwróciłam się do chłopaka.
-Poprostu genialnie- złapałam się za głowę ale po chwili nie mogłam powstrzymać się od śmiechu - My naprawdę nie umiemy się wykręcać - uśmiechnęłam się do niego.
-To co idziemy robić zielnik- uśmiechnął się.
-Na pewno coś skombinujesz- uśmiechnęłam się - No to pa- już miałam odchodzić gdy złapał mnie za nadgarstek.
-O nie, zostajesz ze mną - powiedział, na co ja westchnęłam...

Brian?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz