- Mam nadzieję, ze to się uda. - powiedziałem do dziewczyny, która położyła się na łóżku mojego współlokatora.
- Jak to masz nadzieję? - zapytała. - Myślałam, że jesteś pewny.
- Noo... - zacząłem. - Jest duże prawdopodobieństwo, że ojciec się kapnie.
- Jak to?!
- Y... Trochę podreperowałem pierwsza stronę. Ale może się kapnąć jak dłużej się przyglądnie.
- A myślisz, że będzie się przyglądał? - zrobiła pytającą minę.
- Znając jego, jeśli go zagadamy to nie będzie się przyglądał.
- To znajdźmy jakiś temat. - zasugerowała Carrie.
- I to nie byle jaki. To musi być na prawdę dobry temat. - skwitowałem.
Drzwi pokoju się otworzyły i wmaszerował Nathaniel. Gdy tylko nas zobaczył, stanął w bezruchu.
- Wszystko okay? - zapytałem.
- Wampiry. - powiedział lekko przestraszony.
- Facet co z tobą jest? - zaniepokoiło mnie jego zachowanie. - Chodzisz do tej Akademii nie od dzisiaj. Mijasz wampiry na korytarzu. Nawet twój współlokator nim jest. To dlaczego się dziwisz, że zobaczyłeś wampiry?
- Selene mnie chciała dziabnąć. - powiedział z powagą.
- Jak to.. - zaczęła Carrie, ale ją zagłuszyłem wybuchając śmiechem. Śmiałem się przez dłuższy czas, a oni przyglądali się mi w skupieniu.
- Z czego się śmiejesz? - zapytała dziewczyna, gdy udało jej się mnie przegłuszyć.
- Chyba jesteś dla niej smaczny, bo ciągle na ciebie poluje. - wydusiłem z siebie, ciągle się śmiejąc.
Nathaniel? Carrie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz