Nie miałam zaufania do tego chłopaka. Wszędzie wściubiał nos.
Usłyszałam pukanie do drzwi. Przewróciłam oczami i otworzyłam.
- Nauczyłeś się pukać?
- Masz stawić się w pokoju nauczycielskim - powiedział
- Złoty chłoptaś poskarżył się tatusiowi? - zapytałam słodko i wyminęłam go.
Potem przez godzinę słuchałam reprymendy. Na szczęście umiałam tak się
wyłączyć, by wiedzieć jednocześnie jak i kiedy odpowiedzieć i co
wtrącić.
Wróciłam do pokoju trochę... zirytowana.
- Skarżypyta - rzuciłam mijając go i weszłam do pokoju.
<Brian?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz