Wykrzywiłam się w jego stronę, ale nie mogłam powstrzymać się od śmiechu.
- A właściwie jak go spotkałaś? - spytał
- Polowałam na mieście. Robiłam to rzadko, ale porządnie. Zdążyłam zabić
dwóch ludzi i nagle zobaczyłam jak idzie. Myślałam, że to człowiek i go
zaatakowałam, ale on rzucił mną o ścianę. "Zrobiłaś niezły bajzel"
powiedział wściekły. Złapał mnie za ramię i wsadził do samochodu. A
potem całą drogę bredził o tym, że tak nie wolno i opowiadał o akademii.
<Brian?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz