środa, 4 lutego 2015

Od Olivii cd. Alisson

Byłam zaciekawiona chłopakiem. Fakt był przystojny, lecz nie zakochałam się w nim ani nic. To była po prostu zwykła ciekawość.
Alisson rozmawiała z nim o czymś, ja zaczęłam rozglądać się po pokoju. Podobała mi się w nim duża przestrzeń oraz umeblowanie. Pomieszczenie było bardzo jasne co mi się osobiście mało spodobało.
-Olivia?! Jesteś z nami? - Do realnego świata powróciło mnie dość głośno zadane pytanie. Mrugnęłam kilka razu po czym obdarowałam ich uśmiechem.
-Tak, przepraszam zamyśliłam się.
-Spoko nic się nie stało. - Powiedział Brian.
Poczułam jak w mojej kieszeni zaczyna odzywać się komórka. Wyjęłam urządzenie i spojrzałam na nie. Nieznany numer pojawił się na wyświetlaczu.
-Przepraszam, muszę odebrać. - Wstałam i szybszym krokiem wyszłam z sali.
Zamknęłam za sobą drzwi. Telefon nie przestawał wibrować. Ruszyłam korytarzem do wyjścia. Kiedy miałam pewność, że nikt mnie nie słyszy odebrałam.
-Tak? - Znajomy głos mi odpowiedział. - Hej! Też się za Tobą stęskniłam.
Wypowiadając te słowa wyszłam na zewnątrz.
*** Kilka godzin później ***
arną bandamkę którą dał mi mój przyszywany tata. Wyglądało to mniej więcej tak:
http://img.styl.fm/resSkończyłam rozmawiać już dawno. Rozmowa wyprowadziła mnie trochę z równowagi ale już jest lepiej.
Wzięłam prysznic, zjadłam coś i przespałam się chwilkę. Wyjrzałam przez okno. Był już późny wieczór. Stanęłam przed lusterkiem patrząc w swoje oczy i zadając sobie pytania na które nie znałam odpowiedzi. Wzięłam z toaletki czize/watermark/item/1a/ef/8c/3775.jpg
Założyłam bluzę, trampki i wyszłam z suczką na spacer. Kręciłyśmy się bez celu po okolicy. Była już noc, chodziłyśmy po lesie. Znów przypomniała mi się rozmowa przez telefon. Kolejna fala złości przeszła przez moje ciało. Wsadziłam ręce do kieszeni, zapominając o nożu który tam włożyłam wcześniej. Wyciągnęłam szybko rękę. Zaklęłam pod nosem oglądając w blasku księżyca skaleczoną dłoń. Na szczęście rana nie była głęboka. Zdjęłam z głowy prezent i owinęłam dłoń. Coś tam jeszcze gadałam pod nosem ze złości. Ruszyłam dalej, wtedy podbiegła do mnie Tekila szczekając. Automatycznie wyostrzyły mi się zmysły. Zaczęłam być czujna jak zawsze gdy idę coś zabić. Słyszała teraz najdrobniejsze szelesty i widziałam bardzo dobrze co dzieje się wokół. Kątem oka wychwyciłam ruch. Zerwałam się do biegu. Instynkt dał górę. Zaczęłam gonić swoją potencjalną ofiarę. Istota biegła kilka metrów przede mną. Nie dawałam za wygraną. Powoli zmniejszał się dystans między nami.
Aż nieznajoma mi osoba była na wyciągnięcie ręki. Złapałam ją, upadliśmy oboje. Byłam teraz w transie. Błyskawicznie przewróciłam ją na brzuch i przycisnęłam do ściółki. Usiałam i unieruchomiłam jak się okazało, to był chłopak.
-Zostawisz mnie?! - Usłyszałam krzyk. Głos był znajomy. Dotarło do mnie, że to Brian. Wstałam i odsunęłam się błyskawicznie.
-Przepraszam, nie chciałam. - Zrobiło mi się głupio. Chciałam pomóc mu wstać. Wyciągnęłam do niego skaleczoną prawą rękę. Nawet nie zauważyłam, że cała chustka przesiąknęła na tyle, że krew zaczęła kapać na zeschnięte liście. Cofnęłam rękę. Suka zaczęła szczekać na chłopaka. Uspokoiłam ją ruchem zdrowej dłoni. Patrzyłam przerażona na cieknącą krew. Chyba się przeliczyłam. Rana była o wiele większa.
Brian?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz