Wiedziałam, że dziewczyna czekała na odpowiedź za drzwiami. Przygryzłam ze zdenerwowania dolną wargę...
-Nie wiem - powiedziałam spokojnym głosem. A w sumie potrzebowałam się komuś, jak to mówią... wyżalić...
-Wejdź - westchnęłam i usłyszałam ciche naciśnięcie klamki i dziewczyna
odrazu pojawiła się obok mnie. Poruszała się bezszelestnie.
-Mam dość tego, że wszyscy spostrzegają mnie jako mordercę - zamknęłam
oczy - Choć jest to prawda... Ja też mam swoje uczucia...- powiedziałam
nieco ochrypłym głosem.
-Co się stało?- usiadła naprzeciw mnie.
-Ach... Zaczęło się od tego, że grupa nastoletnich łowców zabiła moją
rodzinę - otuliłam się ramionami aby dodać sobie otuchy- I to jeszcze na
moich oczach. Wszystko słyszałam, widziałam, czułam... Byli wyjątkowo
mocni jak na łowców, nawet moi rodzice. Jedni z najpotężniejszych
wampirów nie dali radę. A ja w tym czasie byłam schowana za szafą-
poczułam jak łza spłynęła mi po policzki. Starłam ją szybkim ruchem.
-Dlaczego płaczesz krwią - w jej głosie było słychać zszokowanie i zaskoczenie.
-Mam tak od zawsze, sama nie wiem czemu...- spojrzałam na świat za
oknem- A uraz do wilkołaków mam od kiedy byłam przez nich tropiona przez
mój liczne mordy. Złapali moich wspólników i zarazem jedynych
przyjaciół. Rozszarpali ciała a gdy dotarłam do naszej kryjówki...- znów
te głupie łzy...
<Alysson?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz