Wyszedłem z pokoju. Nie chciało mi się tam siedzieć. Mojego współlokatora też nie było. Postanowiłem wyjść ze swoich czterech ścian. Skierowałem się do pokoju wspólnego ras, ponieważ zawsze jest tam dużo osób. Szedłem sobie spokojnie korytarzem, gdy nagle podbiegła do mnie w wampirzym tempie Selene i złapała mnie za bluzę.
- Co to ma, do jasnej anielki, być?! - zapytała z furią.
- Selene, ja cię nie rozumiem. Najpierw nie chcesz bym się do ciebie nawet odzywał, później cieszysz się, że się o ciebie martwię, następnie twoja współlokatorka szczuje mnie wężem. Wybacz, ale nie rozumiem twojego zachowania. - powiedziałem.
- To ty nic nie wiesz? - zapytała Carrie.
Selene? Elizabeth? Carrie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz