Szybko odwróciłam się w stronę chłopaka, który uśmiechał się do mnie.
Potrząsnęłam lekko głową kpiąc. Byłam wkurzona na niego, bo nie
tolerowałam takiego zachowania z samego rana.
- Ok zrobimy tak oddasz mi noże i sobie pójdziesz z dala ode mnie. – powiedziałam uspokajając się.
- Jak powiedziałem jesteś za bardzo zdenerwowana, aby trzymać w rękach
broń. – odrzekł spokojnie. – Wezmę sobie te noże. – odparł patrząc na
moją broń.
- Nie weźmiesz ich, bo dostałam je od zmarłego ojca. – rzekłam cicho.
Obróciłam się na pięcie i zaczęłam iść w głąb lasu. Miałam dość tego
cholernego wampira, który ze mną igrał. Nie zbaczałam na to czy idzie za
mną.
( Brian ? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz