- Dlaczego mnie to nie dziwi. - powiedziałem do Selene.
Minąłem ją w drzwiach i poszedłem do dyrektora. Zapukałem. Gdy drzwi się otworzyły wszedłem do pokoju. Usiadłem na krześle. Ojciec nie był zadowalony.
- Masz mi coś do powiedzenia? - zapytał surowym głosem.
- Nie. - odpowiedziałem.
- Na pewno?
- Przecież to nie ja rzuciłem się na człowieka.
- Myślałem, że jesteś bardziej odpowiedzialny.
- Skąd mogłem wiedzieć, że Selene go zaatakuje? - zapytałem.
- Może stąd, że dwa dni temu nie znała zakazu mordowania ludzi?
- Myślałem, że się powstrzyma.
- Pomyślałeś? Może trzeba było się dużej zastanowić? - popatrzył na mnie oskarżycielsko.
- Odciągnąłem ją.
- A pomyślałem o tym, by ją nie zabierać do lasu?
- Nie mogłem tego przewidzieć! Ty zawsze musisz mi wytykać błędy?! Dlaczego nigdy nie możesz się zachować jak normalny ojciec?! - wstałem z krzesła i wyszedłem z pokoju z nadnaturalną szybkością. Trzasnąłem drzwiami i poszedłem do pokoju. Byłem zdenerwowany. Nie chciałem się z nikim widzieć. Miałem ochotę kogoś rozszarpać. Położyłem się na łóżku i czekałem, aż ochłonę.
Selene?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz