Westchnęłam ciężko i natychmiast wstałam z ziemi. Nie chciałam jej
zatrzymywać, bo bym jej się narzuciła, ale też nie chciałam aby wpadała w
kłopoty. Brian mógł za nami pobiec i śledzić.
Pobiegłam za nią i gdy już chciała rzucić się na zwierzę, położyłam jej rękę na ramieniu. Przybliżyłam się do jej ucha:
-Lepiej teraz nie poluj, Brian mógł za nami pójść. Wiem, że jesteś
głodna ale proszę wytrzymaj tą jedną noc bez świeżej krwi- westchnęłam i
oddaliłam się trochę.
Dziewczyna początkowo nie wiedziała co zrobić po czym wstała i obróciła się w moją stronę:
-Obiecuję, że razem z tobą pójdę do miasta- uśmiechnęłam się chytrze.
-Niech ci będzie - nie była zadowolona tą koncepcją.
-Wracajmy, bo jutro będziemy nieprzytomne w szkole- wróciły wspomnienia z rana.
-No dobra.
Nagle wyczułam czyjąś obecność, nawet wiedziałam kogo.
-Idź sama, ja muszę jeszcze coś załatwić.
-Ok- westchnęła - Tylko nie siedź tu za długo - powiedziała i odbiegła w stronę akademii.
-Tak?- zapytałam, bo czułam go za sobą...
<Brian?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz