-Widzę, że nie przepadasz za jego nadopiekuńczością - uśmiechnęłam się po nowe.
-Przyznać muszę, że trochę jest....
--Rozumiem- przytaknęłam głową - chodźmy do pokoju. Muszę odłożyć plecak.
Poszliśmy w wyznaczone miejsce. Gdy weszłam do środka rzuciłam plecak w kąt.
-Co powiesz aby gdzieś się przejść - uniosłam jedną brew. I usłyszałam kroki za drzwiami...
<Selene?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz